Drogie dzieci – nigdy nie wychodźcie bez śniadania
Wrzesień 6, 2007
Człowiek jest wtedy podirytowany (przy dużej dozie farta – jeśli nie jest wściekły), mdli go, napiernicza go brzuch i głowa itp itd. Nigdy nie wychodzę bez śniadania (za wyjątkiem sytuacji, gdy wybieram się na pobranie krwi).
A dziś cholera musiałam. Pospałam sobie do 10, bo dziś do pracy, spokojnie wstałam, udałam się do wanny itp itd. Wychodzę – mumia zawinięta w ręczniki – dzwoni domofon. Głos ojca – “a ty co? złaź! dlaczego nie odbierasz domofonu?” “ale zaraz, jazda miała być na 14!” “Gdzie na 14, na 12! Złaź! masz 10 minut”.
o ja pier… Popierniczyło mi się, i jak ja mam się wyszykować w 10 minut? Włosy wysuszyłam, ubrałam się, ale czasu na śniadanie zbrakło… I z miejsca cały dzień wydaje się zły a świat wrogi. Grrr. Do tego stopnia, że o mało bym wjechała na pasy na czerwonym(;
Dinven przeżyła “chrzest ogniowy” (wodą ognistą) w kwestii picia alkoholu. Co prawda tyle tego co nic – odrobina wermutu na larpie i drobinka nalewki z pigwy na urodzinach znajomego(;. Larp udany – ale niestety “nawaliły” te osoby, które mogły mi nabruździć. A tak figa. Później było zbyt łatwo.
Wysłałam parę tekstów na konkurs zorganizowany przez lubelski oddział Związku Literatów Polskich. Mój pierwszy “większy” konkurs. Obaczym.
A teraz przechodzimy do meritum notki.
Przedwczoraj jadąc do pracy przyuważyłam wjeżdżając do Wawy kilka billboardów. “Rządzi PiS a Polakom wstyd”. Zawsze dość konsekwentnie unikałam tutaj wypowiedzi na tematy polityczne. Bywało, że miałam w głowie kompletny komentarz do bieżących zdarzeń, aż błagający o zapisanie. Jednakże zawsze gdy siadałam do komputera, dochodziłam do wniosku, że mam lepsze rzeczy do roboty. W tej sytuacji ograniczę się do bardzo krótkiej wypowiedzi.
No fajnie, w obliczu aktualnej sytuacji i burdelu “przy władzy” owe billboardy przemawiają do wyobraźni. Ale całe wrażenie pryska, gdy człowiek dokopie się do informacji o autorach owego przesłania. PO. I wszystko jasne. Znowu PO buduje swój wizerunek “negatywem”, stawiając się w opozycji do PiSu. Nie tędy droga, proszę państwa. Ja, jako “Polak” (a właściwie Polka) nie lubię kiedy ktoś mi mówi co powinnam czuć. Natomiast nie przeszkadza mi, gdy ktoś w kampanii wyborczej przedstawia konkretne i sensowne projekty zmian. Niestety, jakoś nie mogę się tego doczekać. Tworzenie wizerunku partii politycznej na zasadzie “Oni są be, a my nie” jest po prostu prymitywne i irytujące. Po robi tak od zawsze – niczego się nie nauczyli. Czy to kiedyś skutkowało? Nie. Dawało tylko broń do ręki PiSowi, który mógł się powoływać na “agresywną i nieskłonną do współpracy opozycję”. Tak było, jest i będzie dalej – dopóki w naszym kochanym kraiku nie pojawi się jakaś myśląca partia.
Pogarda, oszczerstwa – no niby racja. I co z tego? Były zawsze. A ostatnio narastają też dlatego, że partia opozycyjna zamiast zmądrzeć daje się wciągnąć w te gierki. A kiedy w garze się gotuje szumowiny wypływają na wierzch.
W ogóle, ostatnio staram się unikać tej całej polityki. Mon Dieu, mózgopląsu można dostać.
A dziś znowu do pracy. Ostatnio trafiłam na beznadziejne stanowisko, 8h stania przy taśmie. Kręgosłup napierniczał że hej, i jeszcze na koniec mnie zemdliło. Okropna robota, monotonnie i ten szum…
Miałam jutro jechać do Lublina, ale nic z tego. Z pracy wrócę koło 8 rano, nie wyrobiłabym na pks. Zresztą, kto po zarwanej nocy w robocie ma ochotę się tłuc 3h w jedną stronę.
Laptopa jeszcze nie kupiłam, ale już zauważyłam że ceny lecą. Mój “upatrzony” potaniał 200 zeta. Czekam dalej(;