.już nie nastolatka

wrzesień 11, 2008

Dwudziestka wylądowała mi na karku, dziękuję wszystkim którzy znosili mnie przez większą lub mniejszą ilość lat(; Przemęczycie się jeszcze trochę.

Tak właściwie to ten dzień nie różni się zbytnio od innych. Żadnego drgania serca, migotania przedsionków czy kłucia w wątrobie. Czyli chyba nie jest ze mną jeszcze najgorzej(;

Szczerze mówiąc, nie mam żadnych specjalnych życzeń urodzinowych. Ot, chciałabym być nieco mądrzejsza, nieco mniej impulsywna – standard. Ale to samo (chyba) przyjdzie z czasem.

Bardziej prozaicznie – kucie do egzaminu jakoś mi specjalnie nie idzie. A co więcej, okazało się, że będę musiała siedzieć w Lublinie TRZY dni z powodu jednego egzaminu. Kochany Pan Doktor ustalił termin na środę o godzinie 17.00. A ja muszę odebrać z dziekanatu jeszcze kartę egzaminacyjną – w środy dziekanat zamknięty. Czyli jadę we wtorek z samego rana. A wracam w czwartek – w środę nie będę miała już jak dojechać do domu  tej godzinie. Yay. Czyli dwie nocki w akademiku, w Feminie. Kobieta z administracji zapewniała, że będzie miejsce. Mam nadzieję.

Tak ogólnie to za dużo się ostatnio wieczorami włóczę, zamiast siedzieć nad notatkami. I, co gorsza, nie gryzie mnie z tego powodu sumienie. Jestem chyba zdeprawowana.