Kolejny męcząco-nudny dzień
maj 13, 2008
Tak jak w tytule. Zmęczona jestem właściwie niczym. Siedzę w trakcie projektu na socjologię, uczyć z logiki przydałoby się zacząć, przy okazji też z historii kultury. Jutro kolos z angielskiego – to akurat luzik, tylko trzeba wstać z samego rana.
Choruję sobie od jakiegoś czasu. Odkąd przyjechałam do Lublina co rusz mnie jakieś cholerstwo łapie. Krótko po tym jak wydarłam gardło na wesołym miasteczku (Voyager wymiata! ) i poprawiłam lodami – bezgłos. Ból gardziołka, później koszmarny katarek, a na końcu kaszel jak u suchotnika. Mon, kocham to.
W ostatni weekend byłam w domu na ślubie Rumiankowej i Wasika. Przesłodko(; Wszystkiego najlepszego w nowym stanie cywilnym!;* Tylko ciekawi mnie kto się na ślub wysypał totalnie jakimś różowym brokatem – musiałam się o tą osobę otrzeć wychodząc z kościoła. Yay, zawsze chciałam mieć rękaw płaszcza w brokacie!;D Frapujące(; Niestety, nie zawitam na “wesele dla znajomych” w tym tygodniu – nie bardzo jestem w stanie robić sobie wycieczki co tydzień. Kurczę, szkoda.
*przerwa na kaszel*
Ekhm. No. Ten tego. Dalej brakuje mi sensu. Może za wiele oczekuję. Nie potrafię się wyłamać z marazmu, może w następnym semestrze… Ale co do tego czasu? Nic nie przykuwa mojej uwagi na dłużej, a jeśli już czemuś się uda, to z kolei ja nie przejawiam większych zdolności w owym kierunku. Heh, życie jest tak obrzydliwie prozaiczne, a ja za dużo czasu spędzam we własnej głowie. Mam stanowczo zbyt bujną wyobraźnię.
Koniec nudzenia.
Ike Yoshihiro, Centzontotochtin - z Ergo Proxy OST opus01
dziękujemy dziękujemy

i szkoda że Cię nie będzie. no ale nadrobimy to parapetówą
ps. to nie ktoś się wysypał brokatem, to kwiatki były tak przyozdobione. pół domu miałam tak przyozdobione
no to się o kwiatki otarłam;D
hmm, parapetówa, powiadasz?<;
Hmm… marazm? brak sensu? Mówiliśmy o tym dzisiaj. Trudno jest odszukać jakiegokolwiek sensu, jeśli siedzi się jak na szpilkach. Spoko, sesja, ale jak nie ma potrzeby, to nie goń. Zwolnij. Przede wszystkim – żyj. A cel? Cel może być bliżej niż się wydaje, tylko trzeba najpierw trochę poszerzyć perspektywę, co w biegu jest niewykonalne.
A co do tej parapetówy…
Pozdrawiam.