Nic, na czym mogłoby mi zależeć
marzec 28, 2008
Czasem brakuje mi w życiu jakichś wartości. Jakiegoś punktu odniesienia. Bo nie mam tak naprawdę niczego ponad codzienność, na czym mogłoby mi zależeć.
W towarzystwie niektórych ludzi czuję się po prostu źle. I nie wiem, co z tym zrobić.
Ogółem ostatnio było tak dobrze, tak normalnie – i jak zwykle musiała mnie łupnąć w potylicę świadomość jakaś, świadomość czegoś.
Głupie pytania jeszcze głupsze odpowiedzi. Szlag szlag szlag.
*poszła się pozbierać*
ojej. mam nadzieję, że to nie o mnie… bo jeśli tak, zawsze można coś z tym zrobić.
z większością rzeczy, spraw i zdarzeń można zrobić “coś”.
nie, nie o Tobie(;
Wiem, że można, problem polega na tym by się przełamać.
W kwestii pierwszego akapitu
Jezeli potrzebujesz punktów odniesienia to wyznacz sobie dlugookresowe cele, ktore chcialabys zrealizowac i konsekwentnie do tego dąż, nie ma innej rady
Pewnie nie to mialas na mysli piszac o wartosciach, ale one z próżni sie nie rodzą – trzeba dzialac i eksperymentować
Szkoda, ze nie doczekałem sie tego listu
No ale trudno, nie zaprzątaj juz sobie tym glowy. Pozdrawiam
doczekasz się, naprawdę przepraszam^^”””” to moja dziurawa głowa. Paczka leży u mnie na półce, tylko muszę wymienić kopertę bo ta jest w strasznym stanie od tego wożenia jej w to i we wte^^””’