Czasem brakuje mi w życiu jakichś wartości. Jakiegoś punktu odniesienia. Bo nie mam tak naprawdę niczego ponad codzienność, na czym mogłoby mi zależeć.

W towarzystwie niektórych ludzi czuję się po prostu źle. I nie wiem, co z tym zrobić.

Ogółem ostatnio było  tak dobrze, tak normalnie – i jak zwykle musiała mnie łupnąć w potylicę świadomość jakaś, świadomość czegoś.

Głupie pytania jeszcze głupsze odpowiedzi. Szlag szlag szlag.

*poszła się pozbierać*

Odpowiedzi: 4 do “Nic, na czym mogłoby mi zależeć”

  1. rumiankowa powiedział/a

    ojej. mam nadzieję, że to nie o mnie… bo jeśli tak, zawsze można coś z tym zrobić.
    z większością rzeczy, spraw i zdarzeń można zrobić “coś”.

  2. Dinven powiedział/a

    nie, nie o Tobie(;

    Wiem, że można, problem polega na tym by się przełamać.

  3. ZaQ powiedział/a

    W kwestii pierwszego akapitu ;-) Jezeli potrzebujesz punktów odniesienia to wyznacz sobie dlugookresowe cele, ktore chcialabys zrealizowac i konsekwentnie do tego dąż, nie ma innej rady ;-) Pewnie nie to mialas na mysli piszac o wartosciach, ale one z próżni sie nie rodzą – trzeba dzialac i eksperymentować ;-)

    Szkoda, ze nie doczekałem sie tego listu :-( No ale trudno, nie zaprzątaj juz sobie tym glowy. Pozdrawiam ;-)

  4. Dinven powiedział/a

    doczekasz się, naprawdę przepraszam^^”””” to moja dziurawa głowa. Paczka leży u mnie na półce, tylko muszę wymienić kopertę bo ta jest w strasznym stanie od tego wożenia jej w to i we wte^^””’

Napisz odpowiedź