Czasem brakuje mi w życiu jakichś wartości. Jakiegoś punktu odniesienia. Bo nie mam tak naprawdę niczego ponad codzienność, na czym mogłoby mi zależeć.

W towarzystwie niektórych ludzi czuję się po prostu źle. I nie wiem, co z tym zrobić.

Ogółem ostatnio było  tak dobrze, tak normalnie – i jak zwykle musiała mnie łupnąć w potylicę świadomość jakaś, świadomość czegoś.

Głupie pytania jeszcze głupsze odpowiedzi. Szlag szlag szlag.

*poszła się pozbierać*