Obijam się
luty 14, 2008
Te parę dni mi chyba nie zaszkodzi, i tak nowy semestr się zaczyna. Fartem dopiero w poniedziałek, ale siedzę w Lublinie od środy. Potem nadrabianie godzin wf-u i bieganie po wpisy.
Zasadniczo to… sporo się stało, ale jakoś nigdy nie miałam okazji usiąść z miejsca do komputera i opisać wszystkiego. A szwung się już ulotnił.
Egzaminy wszystkie pozaliczane, bez poprawek. Czyli chyba ok. Domenę dzisiaj opłaciłam (ostatni możliwy termin, oczywiście) i – odhaczone. Ale kieszeń boli, oj boli. Tym bardziej, że strzeliłam sobie dziś najnowszego Pottera. Jak na razie strona 295. To zabawne, z własnych finansów zapłaciłam do tej pory tylko za dwa pierwsze tomy, a każdy następny otrzymywałam w prezencie. Żeby było ładnie, regularnie i klamrowo – ostatni kupiłam. Chociaż, prawdę mówiąc, głównie dlatego, że nie byłam w stanie znaleźć “Lodu” Dukaja. Rany, wyprzedane już czy co? Nie przesadzajmy.
Co trochę zabawne (a trochę nie), niedawno odkryłam ( a właściwie to moja szanowna rodzicielka) mniej więcej 25 siwych włosów. Żeby było jasne – na MOJEJ głowie. Kopara mi opadła. Ludzie, ile ja mam lat? Wiem, że to sie zdarza, ot, genetyka, ale u mnie w rodzince chyba jeszcze nikt przedwcześnie nie posiwiał. Szlag, nigdy nie miałam ambicji przefarbować się na platynowy blond – mam nadzieję, że aż tak owa siwizna nie będzie się rozprzestrzeniać. Chociaż, jest też jasna strona całej sprawy – nie muszę się już obawiać, że na starość będę miała nieładny żółtawy odcień siwych włosów. Będą srebrzystobiałe (pytanie, czy dopiero na starość).
Jestem zmęczona po “całopopołudniowym” bieganiu po mieście. Aczkolwiek przez weekend też siedzieć w domu na zamierzam, tym bardziej, że przyjeżdżają ktosie, które już dawno miały do Lublina zajrzeć. I te ktosie niech tylko spróbują się nie odezwać – konsekwencje będą straszliwe(;. Dobrze, ktosie?<;
Pierniczy mi się nagrywarka dvd. I ciągle nie mam czasu ( a tak serio – ochoty) by to dokładnie sprawdzić.
Przeraża mnie plan na nowy semestr. Kurczę, nie ma zupełnie co robić. Ja lubię się obijać, ale bez przesady. Chociaż, kiedy wejdę w styczność z logiką i semiotyką jakieś komplikacje mogą się pojawić.
Napisałam nowy tekst, jak zwykle po zabójczej przerwie. Problem polega na tym, że podoba mi się (w ograniczonym stopniu) tylko pierwsza strofa. Ale lepszy rydz niż nic…
Acha, i jeśli jeszcze raz jeszcze ktoś zacznie mnie nawracać na Linuxa, to zacznę strzelać.
Nie możemy czekać, odkładać na później – niczego
bo nie ma przeznaczenia ani w nas ani poza nami
nie wolno nam pełznąć wśród pyłu – nie wolno czasu strawić
na zakazane jęki i modlitwy – co nie zbawią od złegojeśli zerwiesz pióro gwiazdy, która na szubienicy nieba
wisi, płynie drogą mleczną, wznosi się i spada
spojrzy na ciebie – falująca rozczarowana pani – zdrada
i chociaż wzdycha to śpiewa – tak być musi, tak trzebajeśli nie masz w sobie dumy ostrej jak nici prządek
nie zranisz innych – ale tobie i tak przebiją gardło
jeśli masz – nie wykorzystasz, mozesz tylko pragnąć
topielcu jutrzejszego poranka – spłyniesz z prądembo skłoniłeś głowę i nadstawiłeś grzbiet giętki jak horyzont
przygniotło cię słońce, sparzył czerw i pozostał tylko trąd
Patetyczne to wyszło.
I czuję się stara.
Podobno czucie się starym dowodzi młodzieńczości <;
Braku poprawek gratuluję, bo generalnie na pierwszym roku większość ludzi ma przynajmniej jedną.
A jak skończysz Pottera daj znać, czy i jak Ci się spodobał^^”
skończyłam, jak mnie najdzie wena na nową notkę, to opiszę(;