Ciekawe czasy
styczeń 22, 2008
Od jakiegoś czasu elegancko zapierniczam, na razie jestem 4 noce w plecy, ale dziś będę SPAĆ. Jeszcze z jakieś 5 stron do napisania mi zostało w tym cholernym beznadziejnym stanie badań ( nie znoszę takiej absolutnie odtwórczej pisaniny). Zbieram zaliczenia, jutro trza się udać po kolejne wpisy i by wyrecytować magistrowi od angielskiego jakiś artykuł po hangielsku oczywiście.
Jestem zmęczona jak diabli, a zmęczenie narasta gdy pomyślę, że od czwartku do gry wchodzi… SESJA. Z historii filozofii nastawiłam się na poprawkę (termin jest, a co ) bo na głowie miałam te prace zaliczeniowe (jedna jeszcze jest) i wykucie stadardowego programu nauczania historii filozofii + filozofia polska (szacowna pani profesor ma hopla na tym punkcie) niestety zdało się ponad moje siły. Wkurzam się, bo pomimo, że jednak zdarzało mi się produkować na zajęciach z filozofii, mam 3+. Ten plus to kpina jawna.
Dziś odbębniłam referat-prezentację , oczywiście zżarły mnie nerwy, ale chyba nie było tragicznie, 4+. Plusy mnie przesladują, ale w tej kwestii moja wielka wina bo gapa ze mnie i zapomniałam o jednym aspekcie interpretacji. A myślałam o tym, szlag, i z głowy wypadło.
I cholera mnie zaraz weźmie, bo okno notatki w Operze się rozjeżdża, w FF w ogóle nie pokazuje, jeszcze się na explorera przerzucę i zobaczycie, koniec świata nastąpi albowiem to znak będzie ostateczny!
I tęsknię przeraźliwie a to nie moment, nie czas na takie zabawy. Powinnam się skupić na egzaminach a nie bujać w chmurach i wpierniczać niebieskie migdały.
Kupiłam sobie z avonu jogurt do ciała malinowy który pachnie truskawkami. Grau. Niby drobiazg, a w zły nastrój wprawić potrafi. Chociaz faktycznie to zła nie jestem, tylko padnięta, rozżalona, ale nie zła. Rozmarzenie mnie owija miękką różową mgiełką i tęsknię tęsknię tęsknię, ale doła czy czegokolwiek dołopodobnego nie doświadczam.
Odniosłam wrażenie że większość moich znajomych to powinna zatrudnienia poszukać w jakimkolwiek zawodzie z branży informacyjno-jakiejśtam. Z takimi predyspozycjami z miejsca robotę dostaną. I tak kochani, ci o których piszę dobrze o tym wiedzą(;
Perfumy mi się skończyły, a muszę wybulic kasę na kolejny rok domeny. Moooojaaaa kieeeeeszeeeeeń…. Ból porażający ją przeszywa. A jeszcze bardziej porażajacy przeszyje mnie, jak będę musiała sie obywać bez mojego umiłowanego zapachu.
Krótkie ogłoszenie – tak, jestem trzeźwa(; Aczkolwiek parę zarwanych nocek w połączeniu z tęsknotą tworzy mieszankę piorunująco-euforyczną. Ciekawe czasy, cholera. To wszystko chyba przyczaiło się gdzieś i czekało na dogodny moment by bandą wyskoczyć zza węgła i mi przywalić na raz. Nie wiem gdzie twarz zwrócić, za co się wziąć, nad czym popracować, o czym myśleć i czym się przejąć. Chociaż może przejmowanie się nie jest dobrym pomysłem. Anyway, jestem tak dumna że nie wiem gdzie ta duma się kończy a gdzie zaczyna nieśmiałość.
Taaaak, i kocham wszystkich:* To tylko przez moment, więc korzystać póki czas, niecnoty
What have I become, my sweetest friend…